niedziela, 15 lipca 2012

"Jak one te ludzie brudzo"

W ferworze radości po zdanym licencjacie zapomniałam, że prowadzę bloga.
Niestety, po wolnym trzeba było wrócić do pracy, a to już wystarczyło żeby mi przypomnieć dlaczego go założyłam.



W hostelowej hierarchii gorsza od pracy na recepcji jest tylko praca Pań sprzątających.
Stasia C. ujęła to idealnie. Ten song to mistrzostwo świata.
My recepcjoniści musimy zmagać się z ludzkim zacofaniem intelektualnym, brakiem kultury lub psychicznymi odchyłami (tylko lub aż), ale to służba pięter ma tą wątpliwą przyjemność, aby po tych burakach sprzątać. Życie często pokazuje, że jest to miliard razy gorsze bo przypomina że poza tym, że ludzie cechują się chamstwem i buractwem, często wykazują też cechy typowe dla świń (niczego nie ujmując świniom), a mianowicie BRUDZĄ, i to jak brudzą.
Ktoś powie "Praca jak każda inna, ot zwykłe mycie podłogi, wyrzucenie śmieci." Być może, tylko nie w hostelu. Niedowiarków zapraszam na parę dni próbnych.
 
Bierze się to z tego, że ludzie wyjeżdżając z domu stają się nagle dzikusami rodem z epoki kamienia łupanego (chociaż podejrzewam, że nawet człowiek pierwotny miał więcej kultury osobistej i ogłady) lub po prostu opuścili oborę/chlew gdzie mieszkają i zachowują się tak jak zwykle. Kreują sobie środowisko brudu i smrodu w jakim żyją na co dzień.
A typów brudasów jest tak dużo, jak brudu ile po sobie zostawiają.

TYP 1. Zbiegły kuracjusz sanatorium w Ciechocinku.
Czyli człowiek, który zamiast pchać się do hostelu, powinien udać się do jakiegoś cholernego uzdrowiska bądź innego sanatorium i uporać się z problemami ze zwieraczami.
To ludzie, którzy swoje potrzeby fizjologiczne rzadko załatwiają we właściwym miejscu łazienki. Umówmy się, trzeba mieć talent aby obsrać podłogę, kibel (wraz z OBIEMA deskami) + baterię spłuczki.

TYP 2. Obsraniec
Trochę podobny do typu pierwszego, z tym że sra gdzie popadnie - w łóżku, w pokoju, do kubła na śmieci. To ludzie wyjątkowo cofnięci w rozwoju cywilizacyjnym, bo pomimo umiejętności obsługi swojego Ajfona, nie znają pojęcia 'toaleta'.
Zdarza się również typ Obsrańca Artysty, czyli gościa który nie dość, że nasra w pokoju to jeszcze udekoruje tym pokój. Wzór do wyboru z katalogu przy zameldowaniu. Typ awangardowy sra do kosza na śmieci i wyrzuca go przez okno wprost na chodnik.

TYP 3. Śmierdziel pospolity
Śmierdziela bardzo rzadko widać, za to wyczuć można zawsze. Mieszkaniec buszu - nie wie co to woda, o mydle już nie wspominając. Jego skarpetami można prawdopodobnie burzyć mury.
Roztacza woń podobną do tej na wysypisku śmieci, a jego pokój wygląda (i pachnie) podobnie. Po wizycie takiego brudaska konieczna jest dezynfekcja miotaczem ognia.

TYP 4. Ciężki imprezowicz
Jego dewiza? "Melanż do porzygu". I to do porzygu wszędzie: na korytarzu, w zlewie, w brodziku, w pokoju, w łóżku i najpewniej nawet we własnej torbie. Nie czuje wstydu, ani konieczności by po sobie posprzątać,  'No bo w końcu płace, nie? I o co Pani w ogóle chodzi? Hue hue"

TYP. 5
To typ który ciężko sklasyfikować, zwłaszcza dlatego że bardzo często łączy się ze wszystkim poprzednimi. Takie COMBO brudu, smrodu i ohydztwa. To na przykład kobieta, która po wizycie na mieście wraca osikana niczym typowy podsklepowy żulik, rozbiera się w łazience zostawiając na podłodze olane gatki i spodnie, po czym w stroju Ewy udaje się do swojego pokoju. Rano wyjeżdża w spodniach zostawionych w łazience.

Są też brudasy które atakują z zewnątrz, np. bezdomny, który sra w przedsionku tuż pod drzwiami albo ukraińska dziwka, która sika w recepcji bo odmawiamy jej skorzystania z hostelowej toalety (kiedy ludzie zrozumieją, że hostel to nie szalet miejski?).

W niczyją higienę osobistą nie wnikam, bo po 1. to nie mój biznes, a po 2. gówno mnie to obchodzi, ALE BŁAGAM żyjemy w XXI w. i chyba jakieś normy obowiązują.
Rozumiem gdyby to było średniowiecze, wtedy wylatujące z okna kubły z gównem nikogo by nie zdziwiły.