czwartek, 21 czerwca 2012

Hostel? A co to takiego?


Kiedyś było łatwiej. Były sobie hotele do których ludzie jeździli, wszystko było jasne i nikt nie zadawał głupich pytań.
Jednak jak to w życiu bywa, wszystko się pozmieniało! Powstał hotel z magiczną literką „S” w środku i nagle cały spokój szlag jasny trafił.
Ludzie pogłupieli, wpadli w popłoch, po czym stwierdzili, że to chyba jednak to samo i nie ma się za bardzo czym przejmować.
Do wszystkich którzy tak myślą, wiadomość z ostatniej chwili: TO NIE TO SAMO.
To tak jakby powiedzieć, że Maluch to prawie Mercedes, a motor to trochę szybszy rower.
Generalnie podobieństwo do hotelu jest, owszem. Zaczyna się i kończy na tym, że w obu miejscach można wynająć pokój.

Dlatego co by zaoszczędzić rozczarowań wszystkim niedoinformowanym, oto krótki opis i wyjaśnienie zawiłego pojęcia „hostel”.

Po 1. Cena
Według słów cioci Wikipedii, hostel to tanie miejsce tymczasowego zakwaterowania.
I tu wszystko się zgadza, bo umówmy się, 50 zł za noc od osoby to jednak tanio. Zwłaszcza w miejscu gdzie karaluchy nie latają po podłodze, jest ciepła woda, a w powietrzu nie unosi się smród zgnilizny i śmierci.
Jeśli jednak ktoś skasuje od Was pięć dych, a w nocy karaluchy wyniosą Wasze łóżko na korytarz, to przykro mi, ale po prostu zostaliście zrobieni w chuja.
Autorów komentarzy typu: DLACZEGO TAK DROGO? Odsyłam do cennika hotelu „Sheraton” :)

Po 2. Pokoje
Osobiście najbardziej kocham pytania w stylu „Może mi Pani powiedzieć co jest w pokoju?”.
Po ok. 15 sekundach niezręcznej ciszy rozmówca zdaje sobie sprawę z poziomu durnoty własnego pytania, ale to już troszkę za późno. W tym czasie recepcjonista próbując zdusić śmiech mówi „ No wie Pani, łóżko i szafka. Jest też lampka, stolik, krzesła."
Zawsze się zastanawiam, jakiej ludzie oczekują odpowiedzi? Może „Zestaw kina domowego wraz z wypoczynkiem, a do tego garderoba i mała oranżeria.”
Zdarzają się też pytania o metraż. Wtedy czym prędzej biegnę do wybranego pokoju i dokonuję niezbędnych pomiarów.
Są też fani konkretnych kolorów, można ich poznać po pytaniu: „A jakie tam są kolory ścian? Bo wie Pani, tylko nie różowe, dobrze?”.

Po 3. Łazienki
W hostelowych pokojach z reguły nie ma łazienek, co nie oznacza że nie ma ich wcale. Jednak ludzie w bezmiarze swojej głupoty lubią popadać ze skrajności w skrajność i często oburzeni krzyczą „ALE JAK TO NIE MA ŁAZIENEK, TO GDZIE JA SIĘ WYKOMPIE?!”.
Zwyczajowo odpowiadam: „Panie, no jak to gdzie? Na podwórku za hostelem jest beczka z wodą, metalowa miska i pumeks. Życzę niezapomnianych wrażeń i przyjemnej kąpieli”.
Rozwiewając wszystkie mity, oficjalnie informuję: w hotelach SĄ ŁAZIENKI, MOŻNA SIĘ KOMPAĆ, a nawet kąpać jak ktoś bardzo chce. Tyle tylko, że są na korytarzu. A do tego jest też ciepła woda.
No bo w końcu nie żyjemy w średniowieczu, żeby dupę w rzece moczyć. Chyba że lubimy, albo przegraliśmy zakład.

Po 4 Wyżywienie.
Tutaj pojawiają się drobne komplikacje, bo generalnie wyżywienia w hostelu nie ma, ale ta tendencja zaczyna się zmieniać.
Ważne! Słysząc „śniadanie jest w cenie” wymazujemy z pamięci obraz suto zastawionego bufetu i nie napalamy się na Bóg wie co. Takie 'śniadanko' to GÓRA kanapki, konserwa turystyczna, a ewentualnie płatki z mlekiem, czyli gastronomiczne szaleństwo.
W celu uniknięcia rozczarowań, najlepiej zapytać co jest rozumiane pod pojęciem „śniadanie” albo zrobić je sobie samemu. Wtedy ogranicza nas już tylko fantazja, której jak wiadomo hostelowym gościom nie brakuje.
Wszystkich oczekujących oferty ALL INCLUSIVE + barku z alkoholem, od razu zapraszamy do „Sheratona”.
Pamiętamy też, że gdy recepcjonista użyje magicznego zdania „Nie świadczymy żadnych usług gastronomicznych.” to nie pytamy: „A co ze śniadaniem?”. Bo po co robić z siebie kretyna?

Po 5. Pościel
Hostel to nie schronisko młodzieżowe ani górskie.
Rozumiem, że ktoś może mieć złe doświadczenia, ale pytania w stylu „Czy w hostelu jest kołdra” możemy sobie darować, bo po drugiej stronie możemy usłyszeć „Oczywiście że nie, prosimy też zabrać własną polówkę lub dmuchany materac”.
Co odważniejsi decydują się na szalenie ryzykowny przyjazd bez własnego kocyka w kaczuszki. Na miejscu są wniebowzięci i oczarowani bo okazuje się, że jest kołdra!
Ba, nawet poduszka i komplet pościeli! Jak dobrze zagadamy to i ręcznik da się załatwić.

Jest też parę pytań, które w naszym rozumieniu po prostu zakrawają na żarty. Dlatego przypominam, że Prima Aprilis jest 1 kwietnia, a nie 365 dni w roku.
Do tej zaszczytnej kategorii zaliczamy:
„Czy w hostelu jest salon SPA i basen?”
Już po przybyciu „Gdzie tu jest sala bilardowa?”
„To tutaj nie ma kantoru?”
„Czy w pokoju jest telefon? Aaa i jakiś balkon”
„Czy w pokoju jest telefon, bo chciałbym zamówić room-service”

Generalnie pamiętamy, że nie mylimy hostelu z 5-cio gwiazdkowym hotelem, bo później nikt nie będzie miał ochoty naszych (w sensie Waszych) żalów wysłuchiwać!

10 komentarzy:

  1. „Czy w pokoju jest telefon, bo chciałbym zamówić room-service”

    Gruuubo!!;D Pozdrawiam z nocnej zmiany z móna!

    OdpowiedzUsuń
  2. Món dzienny :D22 czerwca 2012 00:28

    Ej, to ja wam nie mówiłam jak kiedyś kierowca autokaru wchodzi jakieś 10min po grupie i mówi do mnie "w którym pokoju mieszka pilot tej wycieczki?! mogłaby pani przedzwonić do jego pokoju i powiedzieć, żeby natychmiast się tu zjawił?!"
    Moja mina chyba powiedziała mu wszystko :D

    Ty pilnuj Móna, a nie czytasz bloga!
    Widzisz Ania, mówiłam Ci, że masz stałych czytelników :D

    OdpowiedzUsuń
  3. a co z budzeniem?:) tyle razy zdarzyło mi się budzić rano gości, no cóż męskiej części, hostelowych rezydentów obraz budzenia przedstawiał się inaczej niż w realu. Głownie liczyli na super, hot recepcjonistkę w bieliźnie, rzeczywistość była bardziej brutalna:D

    OdpowiedzUsuń
  4. Z budzeniem, zwłaszcza męskiej części rezydentów hostelu, to jest tak, że najważniejsze to zagłuszyć ich chrapanie. Często wiąże się to z dotkliwym stłuczeniem ręki (w zależności od tego jak mocno pukamy w drzwi).
    Niektórzy faktycznie oczekują smyrania piórkiem po nosku, jednak prędzej powinni spodziewać się kubła z zimną wodą! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo lubie tez tę pewność w głosie, kiedy słyszę: "A GDZIE JEST SALA Z BILARDEM?"

    OdpowiedzUsuń
  6. ależ, znam hostele z bilardem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. który to ? ;)
      będę wiedziała gdzie odsyłać!

      Usuń
    2. Może Chopper?;) Ja nie mam wątpliwości, że SĄ :D Bawi mnie tylko ta pewność, nie CZY jest może sala z bilardem? Ale GDZIE ONA JEST MÓW MI NATYCHMIAST!

      Usuń
    3. nie w Polsce ;))

      Usuń
  7. eee to się nie liczy!
    bo to jest Polska, nie elegancja Francja! ;)

    OdpowiedzUsuń