Poza turystami, częstymi gośćmi hosteli są tzw. 'pary zakochanych', czyli ludzie którzy nagłego przypływu namiętności nie potrafią dowieźć do domu.
Pojawiają się w sezonie zimowym, gdy temperatura jest zbyt niska na bzykanie się na ławce, oraz w sezonie letnim, gdy wszystkie ławki gdzie można się bzykać są zajęte przez śpiących żuli.
"Pary zakochanych" to nie walentynkowi randkowicze, którym pojebały się miesiące świętowania. To ludzie, którzy poznali się na dyskotece, na mieście oraz wszędzie tam gdzie ludzie się poznają.
To starzy goście z młodymi dupami, stare baby z młodymi ciachami oraz wszelkie inne kombinacje elementów społeczeństwa.
Wysyp zakochanych par obserwować można o dwóch zasadniczych porach: ok. godz. 22 oraz ok. godz.5 rano, czyli przed i po imprezie w klubie.
Wszystkich ich łączy nagły i niespodziewany przypływ 'miłości'.
Ogólnie jest to temat rzeka - długi i szeroki jak Amazonka, i ma tyle wątków, że spokojnie można by napisać o tym książkę.
Tym razem jednak, na uwagę zasługują Panowie (serdeczne ukłony i pozdrowienia środkowym palcem dla Pana, który zainspirował mnie do napisania tego tekstu).
W większości są to faceci z gatunku "cwaniaczek" (łac. a totalis inprobus) - gatunek niestety nie jest na wymarciu, a co gorsza mnoży się szybciej niż grzyby po deszczu, czy prostytutki przy drogach.
Cwaniaczków, jak wiadomo, nie da się lubić. Głównie dlatego, że wyżej srają niż dupę mają i są upierdliwi bardziej niż przysłowiowy wrzód na dupie.
Cwaniaczka nie zawsze poznamy po samym wyglądzie. To nie tylko napakowany karczek, który zatrzasnął się w solarium i zabłądził w dziale dodatków jednego ze sklepów odzieżowych. Czasami to taki wysuszony szaraczek, który wysokie mniemanie o sobie zawdzięcza troskliwej mamusi, która całe życie wmawiała mu jaki to jest zajebisty. Dla zachowania trzeźwego umysłu, powinien od czasu to czasu spojrzeć w lustro, od razu by mu przeszło.
Cwaniaków poznajemy po stylu bycia, oni wręcz ociekają zajebistością.
Zjawisko to nasila się, gdy obok stoi jego pindzia jednorazowego użytku.
Oto typowe zachowanie 'pary'.
1. WEJŚCIE
Przychodzi. Wkracza z rozmachem. Zwykle z dumnie naprężoną klatą, wyrzeźbioną poprzez intensywny trening metodą 'wdech-wydech'. Iluzja muskulatury znika, gdy tylko wypuści powietrze aby zadać pytanie o pokój.
Za nim truchta pindzia, niekoniecznie ładna.
2. PYTANIE O POKÓJ
Pyta o pokój 2 osobowy. Niesiony falą swojej zajebistości mówi, że 'w zasadzie to może być pokój jednoosobowy, bo potrzebne jest tylko jedno łóżko hue hue hue' Nie pyta o cenę, decyduje się od razu. Wyraźnie chce pindzi zaimponować, pokazać 'Hej! Stać mnie mała!"
Czasem daje pindzi wyjść z inicjatywą i pozwala zapytać o pokój. Niech się dziewczyna zabawi, a co! Pada wtedy magiczne: "Czy jest wolny dwupokojowy POKÓJ?"
RADA DLA PINDZI: Nie pchamy się w konwersacje, gdzie intelektualnie nie dajemy sobie rady! Poważne rozmowy zostawiamy dorosłym. Stoimy cicho i ładnie wyglądamy....albo chociaż się staramy.
3. MELDOWANIE
Po podjęciu decyzji co do pokoju przychodzi czas na zameldowanie.
Cwaniaczek pyta: "To co mam Pani teraz dać? hue hue". Powstrzymujemy się i zamiast powiedzieć: "Najlepiej święty spokój, wyjdź", mówimy "Dowód osobisty".
W celu zachowania swojej tożsamości w sekrecie (zarówno przed pindzią jak i przed recepcjonistką) zwykle mówi: "Dziubasku, daj dowód", do pindzi rzecz jasna.
Przez cały proces meldowania cwaniak znów korzysta z metody 'wdech-wydech'. Jest wyraźnie dumny z tego, że znalazł pindzię która chce mu dać. Na twarzy maluje się przebrzydły uśmieszek.
4. PŁACENIE
Wszyscy cwaniacy starają się sprawiać wrażenie gości nadzianych. Niektórzy są, owszem. Ale zdecydowana większość przed wyjściem z domu musi rozbić swoją świnkę-skarbonkę i w osiedlowym spożywczaku zamienić 'drobne' na 'grube'.
Ego wzrasta wprost proporcjonalnie do zawartości stówek w portfelu.
Kiedy przychodzi do płacenia, pieniądze (zupełnie jak kości) zostają rzucone. Nie podane, rzucone! no w końcu bogactwo, deal with it.
5. ZACHOWANIE
Pindzi i cwaniaczka nie obowiązują żadne zasady, w ich mniemaniu oczywiście. Latają po piętrach nago, tudzież przewiązani prześcieradłami robią wspólnie herbatę (coś na kształt amerykańskich komedii romantycznych - ohyda).
W drodze do pokoju drą japy jak para szympansów w okresie godowym.
Jak sobie z tym radzić? W zależności od sytuacji z którą mamy do czynienia możemy: albo sprowokować utratę słuchu, albo wydłubać sobie oczy.
Wszyscy cwaniacy rączki do góry, żebym wiedziała do kogo mam strzelać ;)
Pojawiają się w sezonie zimowym, gdy temperatura jest zbyt niska na bzykanie się na ławce, oraz w sezonie letnim, gdy wszystkie ławki gdzie można się bzykać są zajęte przez śpiących żuli.
"Pary zakochanych" to nie walentynkowi randkowicze, którym pojebały się miesiące świętowania. To ludzie, którzy poznali się na dyskotece, na mieście oraz wszędzie tam gdzie ludzie się poznają.
To starzy goście z młodymi dupami, stare baby z młodymi ciachami oraz wszelkie inne kombinacje elementów społeczeństwa.
Wysyp zakochanych par obserwować można o dwóch zasadniczych porach: ok. godz. 22 oraz ok. godz.5 rano, czyli przed i po imprezie w klubie.
Wszystkich ich łączy nagły i niespodziewany przypływ 'miłości'.
Ogólnie jest to temat rzeka - długi i szeroki jak Amazonka, i ma tyle wątków, że spokojnie można by napisać o tym książkę.
Tym razem jednak, na uwagę zasługują Panowie (serdeczne ukłony i pozdrowienia środkowym palcem dla Pana, który zainspirował mnie do napisania tego tekstu).
W większości są to faceci z gatunku "cwaniaczek" (łac. a totalis inprobus) - gatunek niestety nie jest na wymarciu, a co gorsza mnoży się szybciej niż grzyby po deszczu, czy prostytutki przy drogach.
Cwaniaczków, jak wiadomo, nie da się lubić. Głównie dlatego, że wyżej srają niż dupę mają i są upierdliwi bardziej niż przysłowiowy wrzód na dupie.
Cwaniaczka nie zawsze poznamy po samym wyglądzie. To nie tylko napakowany karczek, który zatrzasnął się w solarium i zabłądził w dziale dodatków jednego ze sklepów odzieżowych. Czasami to taki wysuszony szaraczek, który wysokie mniemanie o sobie zawdzięcza troskliwej mamusi, która całe życie wmawiała mu jaki to jest zajebisty. Dla zachowania trzeźwego umysłu, powinien od czasu to czasu spojrzeć w lustro, od razu by mu przeszło.
Cwaniaków poznajemy po stylu bycia, oni wręcz ociekają zajebistością.
Zjawisko to nasila się, gdy obok stoi jego pindzia jednorazowego użytku.
Oto typowe zachowanie 'pary'.
1. WEJŚCIE
Przychodzi. Wkracza z rozmachem. Zwykle z dumnie naprężoną klatą, wyrzeźbioną poprzez intensywny trening metodą 'wdech-wydech'. Iluzja muskulatury znika, gdy tylko wypuści powietrze aby zadać pytanie o pokój.
Za nim truchta pindzia, niekoniecznie ładna.
2. PYTANIE O POKÓJ
Pyta o pokój 2 osobowy. Niesiony falą swojej zajebistości mówi, że 'w zasadzie to może być pokój jednoosobowy, bo potrzebne jest tylko jedno łóżko hue hue hue' Nie pyta o cenę, decyduje się od razu. Wyraźnie chce pindzi zaimponować, pokazać 'Hej! Stać mnie mała!"
Czasem daje pindzi wyjść z inicjatywą i pozwala zapytać o pokój. Niech się dziewczyna zabawi, a co! Pada wtedy magiczne: "Czy jest wolny dwupokojowy POKÓJ?"
RADA DLA PINDZI: Nie pchamy się w konwersacje, gdzie intelektualnie nie dajemy sobie rady! Poważne rozmowy zostawiamy dorosłym. Stoimy cicho i ładnie wyglądamy....albo chociaż się staramy.
3. MELDOWANIE
Po podjęciu decyzji co do pokoju przychodzi czas na zameldowanie.
Cwaniaczek pyta: "To co mam Pani teraz dać? hue hue". Powstrzymujemy się i zamiast powiedzieć: "Najlepiej święty spokój, wyjdź", mówimy "Dowód osobisty".
W celu zachowania swojej tożsamości w sekrecie (zarówno przed pindzią jak i przed recepcjonistką) zwykle mówi: "Dziubasku, daj dowód", do pindzi rzecz jasna.
Przez cały proces meldowania cwaniak znów korzysta z metody 'wdech-wydech'. Jest wyraźnie dumny z tego, że znalazł pindzię która chce mu dać. Na twarzy maluje się przebrzydły uśmieszek.
4. PŁACENIE
Wszyscy cwaniacy starają się sprawiać wrażenie gości nadzianych. Niektórzy są, owszem. Ale zdecydowana większość przed wyjściem z domu musi rozbić swoją świnkę-skarbonkę i w osiedlowym spożywczaku zamienić 'drobne' na 'grube'.
Ego wzrasta wprost proporcjonalnie do zawartości stówek w portfelu.
Kiedy przychodzi do płacenia, pieniądze (zupełnie jak kości) zostają rzucone. Nie podane, rzucone! no w końcu bogactwo, deal with it.
5. ZACHOWANIE
Pindzi i cwaniaczka nie obowiązują żadne zasady, w ich mniemaniu oczywiście. Latają po piętrach nago, tudzież przewiązani prześcieradłami robią wspólnie herbatę (coś na kształt amerykańskich komedii romantycznych - ohyda).
W drodze do pokoju drą japy jak para szympansów w okresie godowym.
Jak sobie z tym radzić? W zależności od sytuacji z którą mamy do czynienia możemy: albo sprowokować utratę słuchu, albo wydłubać sobie oczy.
Wszyscy cwaniacy rączki do góry, żebym wiedziała do kogo mam strzelać ;)
Lubię też Panów, którzy przyprowadzają Panie z blond doczepianymi włosami, w futrach, które stacjonują na codzień tu u nas za rogiem if you know what i mean!:D I to rzeczywiście temat rzeka, warto by było dodać jeszcze parę słów o tych którzy są śmiali na dyskotekach po 5 browarach a piszą anonimowe maile do hostelu, czy można wynająć na godzinki?
OdpowiedzUsuńDWUPOKOJOWY POKÓJ to mój hit :D
Ad. 4 - wczoraj Pan wziął u mnie pokój z jednym łóżkiem ('hue hue'), za nim stała pani z kwiatkiem i rozanieloną miną, pan zapłacił dosłownie RZUCAJĄC MI wymięte 10 zł i 20 zł banknoty:D:D
Ad. 4 - niektórym przydała by się informacja, że JEST monitoring i DZIAŁA i np. uprawienie seksu w common roomie NIE jest dobrym pomysłem, podobnież jak i uprawianie seksu na stole w aneksie kuchennym może nie sprzyjać dobrym kontaktom z recepcjonistami ani naszymi sąsiadami z pokoju!
tak! na korytarzach często zdarzają się też 'Grycanki' of you know what I mean! ;)
UsuńNa koniec ciekawostka, może nie do końca na temat 'zakochanych par' ale ostatnio gościliśmy wycieczkę głucho-niemych w bardzo zróżnicowanym wieku (20-80:]) i niestety niektóre parki nie wzięły pod uwagę tego, że łóżka skrzypią niemiłosiernie:(( AWKWARD ALERT!!!
OdpowiedzUsuńhahaha :D no tak, uwaga w stylu 'prosimy o ciszę' wydaje się być nie na miejscu :/
UsuńNawet pukanie do pokoju bez sensu:]
OdpowiedzUsuńZnalazłem linka na fejsie Duni i chciałbym przekazać, że z dniem dzisiejszym staję się stałym czytelnikiem tegoż bloga. ;)
OdpowiedzUsuńbardzo mi miło! :))
UsuńAh ciesze sie bardzo :D Mam nadzieje, że Ania nas nie zawiedzie :P
OdpowiedzUsuńZdarzają się pary zakochanych, których uczucie jest tak mocne, że łoża nie wytrzymują napięcia... Lub przypływ uczuć jest tak silny, że nie dotrą do łóżka i już pod prysznicem konsumują swoje uczucie, gdy w hostelu znajduje się 40 małoletnich gości... rozwydrzonych gości!
OdpowiedzUsuńps. przed chwilą padło magiczne pytanie "co znajduje się w pokoju?", następnie padło magiczne pytanie nr. 2 "łazienki są w pokoju", ledwo powstrzymałem śmiech... Chciałem odesłać Panią na Twój blog!
ah jaka szkoda, że tego nie zrobiłeś!
Usuńbyłoby o jedną doinformowaną osobę więcej w społeczeństwie! :D
Haha, ja takich nie przyjmuje:p co prawda hostel nie zarobi, ale przynajmniej reszta gości będzie miała spokój (ze mną włącznie;)) w sumie parę razy odsylalem ich do was :p
OdpowiedzUsuńBtw miło się Cię czyta :)
Pozdrawiam
Bartek Ty się lepiej nie przyznawaj bo jak ja Wam kogoś podesłe . . . ^^
UsuńI dunia, monitoring to strasznie lipna sprawa w moim odczuciu. Zabija trochę atmosferę hostelu. Ja np goszczac gdzieś nie chciałbym być na oglądany na jakimś monitorze:p ale z drugiej strony tak prywatnie zazdroszczę wam tego funu;p
OdpowiedzUsuńeej no ale umówmy się, jak recepcja jest na samym dole a hostel na IV piętrze to dobrze mieć wgląd na to, co się dzieje na IV piętrze, a jak ktoś np. chodzi z dupskiem gołym po korytarzu, to powinien się liczyć z tym, że ktoś inny z gości może go zobaczyć ;)) Przecież nie ma monitoringu w pokojach czy pod prysznicami :P I sam wiesz, że my raczej do typowo hostelowej atmosfery nie dążymy;p
Usuń