Nie jestem w tym temacie jakimś tam żółtodziobem. Kiedyś w przypływie impulsu i rodzicielskiej rady, postanowiłam że właśnie z tą branżą zwiąże swoją przyszłość zawodową i w tym celu zdobyłam tytuł Technika Hotelarstwa.
Do tej pory dociekam, jak to się stało? No ale mam, to się chwalę (wmawiam sobie, że jest czym).
Tak czy siak doświadczenie wspominam zajebiście, bo w końcu nie ma to jak miesięczna praktyka nad morzem (ba, żeby to jedna), gdzie w zasadzie co chwile się pije, i to jeszcze w gronie samych BFFs (Best Friends Forever jakby ktoś nie wiedział), a do tego w tym czasie wypadają urodziny i pije się jeszcze więcej. Dzieciaki to jara, a że byłam wtedy dzieciakiem to się jarałam.
Zgłębiając całą tą teorię i praktykę (praktykę zgłębiam zresztą dalej) myślę, że można tu dokonać podziału na dwie kategorie recepcjonistów: normalni i idealni.
Recepcjonista idealny to, jak nietrudno się domyślić, taki niedościgniony wzór.
To taki David Hasselhoff wśród ratowników, Rocky Balboa wśród bokserów, no i ogólnie jest 'the best of the best' i każdy chce być taki jak on, kiedy dorośnie.
Wiadomo jednak jak to jest z ideałami. Można o nich mówić, ale tak na prawdę to nikt ich nigdy nie widział.
Zupełnie jak Yeti, potwora z Loch Ness czy innej Wielkiej Stopy.
Nauczeni tym prostym schematem wiemy, że tak jak nie ma idealnego księcia z bajki, tak i idealny recepcjonista nie istnieje.
Od czego jednak mamy wyobraźnię?
Puśćmy wodze fantazji i szaleństwa, i załóżmy, że takie cudo w przyrodzie występuje.
Zatem pytanie brzmi: jaki jest recepcjonista idealny?
Oto kilka podstawowych cech książkowych, jakie powinien posiadać:
- wysoka komunikatywność (klucz do porozumiewania się z innymi ludźmi - do każdego zagadać, wypytać o zdrowie, rodzinę, aktualną sytuację na giełdzie, plany na wakacje i ulubiony zespół muzyczny)
- znajomość języków obcych (min. 1-2, a najlepiej wszystkie na świecie, bo kto wie, może kiedyś przyjedzie do nas turysta z Kenii władający suahili)
- umiejętność organizacji pracy (efektywnie i produktywnie przez cały dzień!)
- dobra prezencja/miła aparycja/schludność (uniform, wszystko picuś glancuś, a nie żadne dziadostwo!)
- cierpliwość (wytrwale i bez grymasu na twarzy tłumaczymy gościom wszelkie wątpliwości, nigdy nie dajemy po sobie poznać, że wkurwia nas okrutnie, że ktoś nie poświęcił przed wyjazdem nawet 5 minut na zorientowanie się gdzie jest parking)
- odporność emocjonalna (stoicki spokój, kamienny wyraz twarzy, no i w ogóle jak mówi Biblia "Jeśli cię ktoś uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi". Oczywiście nie dosłownie, chociaż zależy w której części miasta pracujecie).
- zdolności analityczne (umiejętność analizowania informacji i danych, odkrywania i dostrzegania zależności, wyciągania na ich podstawie wniosków)
- umiejętność pracy w szybkim tempie/podzielność uwagi (mail, telefon, magiel - na raz!)
- ogólna sprawność fizyczna
Wrócmy teraz na ziemię i spójrzmy na realia.
Normalny, czyli taki, który w dupie ma dążenie do ideału i chce w tej pracy po prostu przetrwać, nie dać się zeżreć ludziom i wrócić do domu bez myśli samobójczych.
W tym celu, wszystkie powyższe cechy musi zmodyfikować w zależności do panujących w pracy warunków i ludzi z jakimi ma do czynienia.
I tak oto kolejno kształtują się wymienione cechy:
- komunikatywność - mało przydatna, gdy trafimy na buca, który ledwo potrafi wymamrotać pod nosem smętne "dzień dobry", nie mówiąc już o próbie nawiązania dialogu wykraczającego poza ramy pogody, dojazdu do hostelu czy też tego czy chce fakturę, czy nie. Wtedy ogólnie lepiej się poddać, też wymamrotać ''dzień dobry'' i w atmosferze krępującej ciszy delikwenta zameldować i odesłać do pokoju. Po co się produkować skoro ktoś i tak ma nas w dupie? Pytanie o ulubiony zespół muzyczny zdaje się być nie na miejscu.
- znajomość języków obcych - wystarczy, że perfekcyjnie opanujesz jeden - język polski. Kiedy wiesz już jak poprawnie napisać 'przelew", wtedy to znak że możesz zacząć uczyć się angielskiego. Zresztą wszystko jedno, na migi też da się dogadać, a Irlandczyka i tak nie zrozumiesz, choćbyś miał wszystkie certyfikaty językowe świata.
- umiejętność organizacji pracy - w praktyce polega to na tym, żeby w trakcie pracy na fejsbuku znaleźć czas na odpisanie na maile i odbieranie telefonu.
- dobra prezencja/miła aparycja/schludność - czyli należy pamiętać o tym, żeby od czasu do czasu wziąć prysznic i z rozpędu nie przyjść do pracy w podomowym dresie. Zęby myjemy codziennie! Wystarczy, że goście nie myją. Nie musimy brać z nich przykładu. Ambitnym zdarza się malować, podobno.
- cierpliwość - ta cecha zanika bezpowrotnie po ok. 2 miesiącach pracy. O ile na początku jest przydatna kiedy prowadzi się 10 minutową rozmowę telefoniczną dot. rezerwacji, która kończy się słowami "to ja jeszcze do Pani oddzwonię", to później już i tak rzuca się na prawo i lewo 'kurwami', trzeba zażywać relanium i założyć przydomową plantację melisy.
- odporność emocjonalna - w przypadku gdy gość swoje niezadowolenie wyraża poprzez urocze komentarze dotyczące naszej inteligencji, wyglądu, wykształcenia. W momencie ewidentnego przegięcia pały, może paść zupełnie przypadkowe 'spierdalaj' - w wolnym tłumaczeniu 'Proszę o opuszczenie obiektu".
- zdolności analityczne - czyli jak rozpoznawać i unikać podejrzanych gości. Cecha która wykształca się w trakcie pracy. Czasami jednak instynkt zawodzi i meldujemy kogoś kto nasra do kubła na śmieci i wyrzuci go przez okno. Życie.
- umiejętność pracy w szybkim tempie/podzielność uwagi - zgodnie z badaniami naukowców wielozadaniowość jest nieefektywna, więc ogólnie możemy sobie odpuścić.
- ogólna sprawność fizyczna - paradoksalnie nie po to aby pomóc komuś wnieść walizkę, a żeby w razie potrzeby móc szarpać się z pijaną prostytutką.
Część 2 mnie zachwyciła:D
OdpowiedzUsuń